Doświadczyłam obecności Boga w wieku 13 lat, gdy postanowiłam być przez rok codziennie na Mszy Świętej w intencji małżeństwa moich rodziców. Pan Jezus wlewał w moje serce tam pokój i radość, dawał mi doświadczyć miłości ludzi w przekazywanym znaku pokoju, kilkukrotnie czułam, jak trzyma mnie za ramię swoją mocną dłonią. Bóg pokazał mi, że mnie kocha i jestem dla niego ważna. Na Mszy Świętej byłam szczęśliwa, niezależnie od tego, co działo się tego dnia. Te doświadczenie Boga sprawiło, że już nigdy nie zwątpiłam w to, że On jest.
Potem zaproszono mnie do wspólnoty młodzieżowej Ruchu Światło-Życie, w której spotkania formacyjne i rekolekcje zmieniały mnie w coraz bardziej poukładaną w wielu strefach i szczęśliwą osobę. Bóg pokazywał, że jest we mnie ogrom wartości i godności, umacniał mnie.
Kiedy miałam 20 lat podczas rekolekcji ignacjańskich usłyszałam od Niego ważne słowa: "Ponieważ drogi jesteś w moich oczach, nabrałeś wartości i ja Cię miłuję." Pokazał mi wtedy, że jestem cała piękna. Z radością spojrzałam w lustro po powrocie do domu i podziękowałam za to jaka jestem, jaką mnie stworzył. Był to początek mocnego uzdrowienia we mnie różnych zranień i ograniczeń.
Bogu powierzyłam też założenie przeze mnie dobrej rodziny. On poprzez mądrość spowiednika i swoje słowo prowadził nas w narzeczeństwie w budowaniu dojrzałej relacji. Bez Jezusa pewnie nie wyszłabym za mąż! On uzdrowił mnie ze strachu przed budowaniem głębokiej relacji z drugą osobą i dawał mi do tego podpowiedzi, pokazywał czym jest miłość.
I to w bliskości z Bogiem właśnie byłam najbardziej szczęśliwa w moim życiu.
Jezu, chwalę Cię całym moim sercem!
Marta Neneman / Warszawa, 21.09.2020r.

You may also like

Back to Top